«Ключик від нового дому»: частина 8 — Де Ключик? (казка польською з перекладом)

Oryginał

Część 8: Gdzie jest Kluczyk?

Taras nie śpi całą noc. Rano w szkole opowiada wszystko Zosi, nawet to, że krasnal umiał mówić. (Тарас не спить усю ніч. Уранці в школі він розповідає все Зосі, навіть те, що краснал умів говорити.) Zosia nie śmieje się. Mówi tylko: „W takim razie musimy go znaleźć”. (Зося не сміється. Вона лише каже: «Тоді ми мусимо його знайти».) Kuba słyszy ich rozmowę z ostatniej ławki. Po lekcjach, ku zaskoczeniu wszystkich, idzie razem z nimi. (Куба чує їхню розмову з останньої парти. Після уроків, на подив усіх, він іде разом із ними.)

Na rynku pytają sprzedawcę obwarzanków, panią z kwiaciarni i strażnika miejskiego. (На ринковій площі вони розпитують продавця бубликів, жінку з квіткового магазину й міського охоронця.) Taras sam zadaje pytania, pełnymi zdaniami, i nawet nie zauważa, kiedy przestał się bać mówić. (Тарас сам ставить запитання повними реченнями й навіть не помічає, коли перестав боятися говорити.) Strażnik wyjaśnia, że niektóre krasnale zabiera się czasem do czyszczenia albo naprawy. „Ale ten z kluczem?” — drapie się po głowie. — „O nim nic nie wiem”. (Охоронець пояснює, що деяких красналів іноді забирають на чистку або ремонт. «А цей з ключем? — чухає він потилицю. — Про нього нічого не знаю».)

Wtedy Kuba zauważa na murze coś dziwnego: malutki klucz narysowany kredą, a obok strzałkę. (І тут Куба помічає на мурі щось дивне: крихітний ключ, намальований крейдою, а поруч стрілку.) Idą za strzałkami przez całe stare miasto, przez most, aż na wyspę z katedrą, gdzie ulice są wąskie i bardzo ciche. (Вони йдуть за стрілками через усе старе місто, через міст, аж на острів із собором, де вулиці вузькі й дуже тихі.) Zaczyna się ściemniać. Na wyspie pan w długim płaszczu zapala po kolei stare latarnie gazowe, jedną po drugiej, długim kijem. (Починає смеркати. На острові чоловік у довгому плащі по черзі запалює старі газові ліхтарі, один за одним, довгою палицею.)

Pod ostatnią latarnią siedzi Kluczyk. Jest cały i uśmiecha się szeroko. (Під останнім ліхтарем сидить Ключик. Він цілий і широко всміхається.) „Nie zniknąłem” — szepcze, kiedy Zosia i Kuba patrzą w inną stronę. — „Chciałem tylko sprawdzić, czy umiesz już sam zapytać o drogę. I czy masz kogoś, kto pójdzie z tobą”. («Я не зникав, — шепоче він, коли Зося й Куба дивляться в інший бік. — Я лише хотів перевірити, чи вмієш ти вже сам спитати дорогу. І чи є в тебе хтось, хто піде з тобою».) Taras ogląda się na Zosię i Kubę, którzy kłócą się, kto pierwszy zauważył kredę. Po raz pierwszy od przyjazdu czuje, że nie jest tu sam. (Тарас озирається на Зосю й Кубу, які сперечаються, хто першим помітив крейду. Уперше від приїзду він відчуває, що тут не сам.) Następnego dnia Kluczyk znowu siedzi na rynku, jakby nigdy nic. (Наступного дня Ключик знову сидить на ринковій площі, ніби нічого й не було.)


Czytaj bez tłumaczenia

Część 8: Gdzie jest Kluczyk?

Taras nie śpi całą noc. Rano w szkole opowiada wszystko Zosi, nawet to, że krasnal umiał mówić. Zosia nie śmieje się. Mówi tylko: „W takim razie musimy go znaleźć”. Kuba słyszy ich rozmowę z ostatniej ławki. Po lekcjach, ku zaskoczeniu wszystkich, idzie razem z nimi.

Na rynku pytają sprzedawcę obwarzanków, panią z kwiaciarni i strażnika miejskiego. Taras sam zadaje pytania, pełnymi zdaniami, i nawet nie zauważa, kiedy przestał się bać mówić. Strażnik wyjaśnia, że niektóre krasnale zabiera się czasem do czyszczenia albo naprawy. „Ale ten z kluczem?” — drapie się po głowie. — „O nim nic nie wiem”.

Wtedy Kuba zauważa na murze coś dziwnego: malutki klucz narysowany kredą, a obok strzałkę. Idą za strzałkami przez całe stare miasto, przez most, aż na wyspę z katedrą, gdzie ulice są wąskie i bardzo ciche. Zaczyna się ściemniać. Na wyspie pan w długim płaszczu zapala po kolei stare latarnie gazowe, jedną po drugiej, długim kijem.

Pod ostatnią latarnią siedzi Kluczyk. Jest cały i uśmiecha się szeroko. „Nie zniknąłem” — szepcze, kiedy Zosia i Kuba patrzą w inną stronę. — „Chciałem tylko sprawdzić, czy umiesz już sam zapytać o drogę. I czy masz kogoś, kto pójdzie z tobą”. Taras ogląda się na Zosię i Kubę, którzy kłócą się, kto pierwszy zauważył kredę. Po raz pierwszy od przyjazdu czuje, że nie jest tu sam. Następnego dnia Kluczyk znowu siedzi na rynku, jakby nigdy nic.